sunrise-1688097_1920

6 dobrych rad na „do widzenia”

Dziś jest ostatni dzień mojej pracy w GFA. Ale spokojnie, nie uciekam nigdzie daleko, przechodzę do innej części

Dziś jest ostatni dzień mojej pracy w GFA. Ale spokojnie, nie uciekam nigdzie daleko, przechodzę do innej części Gnyszkogrupy, do Pracowni Synergii. Idę tam z doświadczeniami  innymi, niż tymi, które mają moi rówieśnicy nie pracujący z NGO. To mój atut.

Jestem innym człowiekiem niż ten, którym byłem w maju 2013 roku, czyli wówczas gdy trafiłem do GFA. Sporo się nauczyłem. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Odebrałem kilka ważnych lekcji, a także przewartościowałem zarówno moją wizję otoczenia, jak i podejście do wielu spraw.

Idąc do GFA bałem się, że nie podołam kierowania projektem zdalnie, że zabraknie mi pomysłów lub po prostu się nie sprawdzę. Teraz, gdy przeszkoliliśmy ponad setkę organizacji, gdy współpracowaliśmy z wieloma ludźmi i zdobyliśmy masę pieniędzy na dobre cele, mogą ze satysfakcją stwierdzić, że robota została wykonana dobrze. Na odchodne mam dla Ciebie i innych ludzi z NGOs kilka ważnych rad.

Rada numer 1: Bądź jak woda.

Nie, nie chcę żebyś zamienił się w baniak wody lub kostkę lodu. Co to, to nie. Ale z pewnością wiesz, że woda ma to do siebie, że wciska się w szczeliny i drąży skały. Ty też musisz taki być spotykając przeciwności i utrudnienia. Musisz wciskać się w szczeliny omijając twarde i nieprzyjazne miejsca.

To niezwykle ważne z punktu widzenia osoby z organizacji pozarządowej. Często spotkasz się z odmowami, przeciwnościami losu i dylematami. Musisz umieć je omijać szukając rozwiązań gdzieś indziej. Doświadczenie jest doświadczeniem, bez względu czy pozytywne czy negatywne. Jest ono Twoje i Tobie będzie służyło. Nie zamykaj się na nie.

Janina Ochojska powiedziała kiedyś, że nikt jej nie odmówił… za szesnastym razem. Czyli piętnaście razy musiała odejść z kwitkiem. Ona – rozpoznawalna osobistość, autorytet, bardzo szanowany człowiek. Każdego z nas dotyczy kwestia ciągłego ulepszania i szukania nowych rozwiązań – w życiu osobistym oraz zawodowym. Dlatego bądź jak woda – uparcie drąż skały i sprawdzaj nowe ścieżki. Bez tego zaczniesz się cofać.

Rada numer 2: Od zastanawiania się Krakowa nie zbudowano.

„My się cały czas zastanawiamy”, „potrzebujemy jeszcze czasu”, „no myślimy, myślimy…”, „pan prezes nie podjął jeszcze decyzji”  – mówiło mi wiele różnych osób. Kręcili się wokół naszej firmy nie mogąc się zdecydować czy profesjonalizować swoje organizacje czy czekać dalej. „Na co państwo czekacie?” – pytałem się tylko po to by często usłyszeć wymijające odpowiedzi.

Później te osoby dzwoniły do mnie z dramatycznymi apelami: „Ratujcie, bo zostaliśmy bez pieniędzy. Nie przyznali nam grantu/główny sponsor się wycofał/trzymający wszystko w kupie wiceprezes zrezygnował”. Prawie zawsze próba reanimowania ich organizacji przypominałaby reanimację człowieka bez głowy – byłaby pozbawiona sensu, daremna i skazana na porażkę.

Ileż takich miałem sytuacji – za dużo. Skoro sektor pozarządowy skoro ma być skuteczny, niezależny, zamożny, to musi być efektywny. A szybkość podejmowania decyzji jest jednym z kluczowych elementów tejże efektywności.

Żadna zmiana ani żaden projekt nie przynosi rezultatów po miesiącu. To procesy. Muszą trwać przynajmniej dwa kwartały aby ich efekty zaczęły być zauważalne. Dlatego nie pytaj się „czy to już czas na rozwój?” bo odpowiedź będzie zawsze taka sama: „za późno, ale nic jeszcze straconego”. Łatwo jest mówić, że się chce zmiany, gorzej ze zmienianiem się samemu. Czy Kraków zbudowano dzięki chodzeniu na konferencje, pisaniu projektów grantowych, dumaniu, wahaniu się i gadaniu o tym co chciałoby się zrobić a nie robi się?

Rada numer 3: Nie przepraszaj, że jesteś z NGO.

Praca w organizacji to Twój bezcenny wkład w polepszanie świata. Bez względu czy pomagasz chorym dzieciom, rozwijasz pasje ludzi po przejściach czy jesteś artystą, robisz wspaniałą robotę – niesiesz pewną misję dalej w świat. Masz bezwzględne prawo do samorealizacji i odpowiedniego wynagrodzenia. Masz prawo do rozwoju zawodowego i odkrywania nowych ścieżek.

W Polsce lubimy tłamsić ludzi, którym jest lepiej. Niestety, to pozostałość po czasach gdy wszyscy byli po równo ubodzy, a każdy kto miał więcej był albo złodziejem albo służącym złych systemów społecznych. Ale to było dawno temu. Teraz możesz być człowiekiem sukcesu. Ale nie takiego polegającego na pławieniu się luksusach, ale na pogodzeniu satysfakcjonującej pracy z misją z niezłymi zarobkami i możliwością rozwoju. Sukcesu, który sprawi, że każdego dnia będziesz lepszym człowiekiem. Sukcesu, który pozwoli Ci utrzymać siebie, swoją rodzinę i nie odmawiać sobie niczego, a nawet zaszaleć gdy tego zechcesz.

Nie bój się mówić ludziom wprost o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Mogą być zdziwieni, mogą oczekiwać od Ciebie pracy za darmo lub przysłowiową „miskę ryżu”. Ale ten sposób myślenia jest problemem nie dla Ciebie, tylko dla nich, gdyż świadczy o braku znajomości realiów. „Godzien jest pracownik swojej zapłaty.” Ty masz do tego święte, niezmywalne prawo.

Rada numer 4: Nie trać czasu i nie marnuj się.

Twoje miejsce pracy ma Cię rozwijać. Nie bój się podążać za swoimi ambicjami. Spotkałem wielu młodych ludzi pracujących w NGOs, którzy się tam marnowali. Wzięci w kleszcze nieporadnych zarządów i specyfiki swojego zajęcia, z każdym miesiącem tracili bezcenny czas. Nie chcieli podjąć decyzji o zmianie, ponieważ zarządy robiły im wyrzuty, strzelały fochami gdy ci chcieli odłączyć się od tej toksycznej relacji.

Rynek pracy to coś, w czym trzeba być przez cały czas. Twoje CV musi być jak najatrakcyjniejsze, a Twoje doświadczenie bogate. Dlatego nie trać czasu na pracodawców, którzy podcinają Ci skrzydła. Nie trać czasu na ludzi nie potrafiących stworzyć porządnego miejsca pracy. Szukaj wyzwań i je realizuj. „Stay hungry, stay foolish” – mawiał Steve Jobs.

Rada numer 5: Inwestuj.

Inwestuj w rozwój, inwestuj w wiedzę, w narzędzia, w wizerunek, w komunikację, inwestuj w pracowników. Sukces finansowy różnych organizacji nie bierze się z pisania wniosków, ani z czarów. To wypadkowa sukcesywnego rozwijania i wdrażania mechanizmów biznesowych. Czasami to kwestia odpowiednio dobrze zrekonstruowania zasobów, przeważnie jednak to wynik planowania i inwestycji.

Niewiele jest kampanii lub organizacji będących tzw. „samograjami”, czyli rozwijanych bez inwestowania. To często nic innego jak złote strzały, dzieło przypadku. W realnym świecie, czyli w 99,5% innych sytuacji, nie znajdziesz pieniędzy rosnących na drzewie. Nie zbierzesz żadnych owoców, jeżeli nie masz drzewa. A nie będziesz miał drzewa, jeżeli nie masz nasion, cierpliwości i miejsca dla drzew.

Tak jak mówiłem podczas moich warsztatów „Skąd wziąć pieniądze na rozwój NGO”, żadna organizacja nie jest zwolniona od wdrażania mechanizmów biznesowych. Nie służą one zamienianiu organizacji w bezduszną machinę, ale polepszaniu jej efektywności, bezpieczeństwu finansowemu i przyciąganiu specjalistów. Pamiętaj o tym.

Rada numer 6, najważniejsza: Zawsze znajdą się dobrzy ludzie, którzy wesprą Twoją misję, tylko…

…powiedz im o tym i zaproś do działania. Polacy tylko teoretycznie nie wspierają Trzeciego Sektora. Jest tak, ponieważ niewiele organizacji mówi im jak mogą pomóc. Dookoła jest mnóstwo bełkotu jednoprocentowego i mowy-trawy. Jest jednak zupełnie inaczej. Piszę to kilka minut po informacji od naszej fundraiserki, Patrycji, która napisała mi, że właśnie na konto jednej z naszych akcji wpłynęło 12 000 złotych.

Brytyjski specjalista od fundraisingu, profesor Steven Lee powiedział mi ważne słowa: „Żadna organizacja nie może zabraniać ludziom robienia dobrych rzeczy. Robienie dobra jest ich prawem. Darczyńcy przekazując swoje pieniądze są właśnie robią wspaniałą rzecz – dzielą się tym co mają. Ty jesteś ich rękami.”

Drogi Czytelniku, gdyby tak nie było, to tysiące ludzi w Polsce nie przekazywałoby swoich darowizn. Odpowiednio poprowadzona relacja z Darczyńcą przynosi wspaniałe rezultaty. Cykl Gnyszki działa tak samo jak fundraising. Jeżeli jesteś innego zdania, to znaczy, że albo nie spróbowałeś, albo spróbowałeś raz lub dwa razy i zniechęcony niepowodzeniami odpuściłeś. Tak jak mawiał generał Patton: „Śmiało, zawsze śmiało!”. I dlatego był najlepszym dowódcą podczas 2 wojny światowej, który kochał swoich żołnierzy i sam był przez nich kochany.

*      *      *      *      *

To już koniec moich rozważań. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Dziękuję moim wspaniałym koleżankom i kolegom z GFA za wspaniałe 3,5 roku i mnóstwo cennego doświadczenia zdobytego podczas wspólnej pracy. Szczególnie pragnę również podziękować wspaniałym ludziom i całym organizacjom, z którymi miałem przyjemność współpracować (kolejność całkowicie przypadkowa):

Danuta Gilarska ze Stowarzyszenia Koliber, Anna Machowicz, Ewa Kazimierczak, państwo Oczkowscy z pociechami, Dawid Radomski, Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych SPES, p. Alicja Derkowska z całym Małopolskim Towarzystwem Oświatowym, p. Ewa Petrykiewicz z Fundacją Dla Polonii, Stowarzyszenie Polska Misja Medyczna, p. Aneta Olkowska i p. Mariusz Barczak z Fundacji „Normalna Przyszłość”, p. Lucyna Talkowska, s. Blanka i s. Lucyna z Zakonu Sióstr Pallotynek i wielu, wielu innym, z którymi miałem kontakt przez ostatnie 3,5 roku.

Nie mówię „żegnam”, tylko „do zobaczenia”, gdyż Pracownia Synergii często współpracuje z różnymi organizacjami opracowując narzędzia komunikacji. Szalom!

Mateusz Paweł Matlak
ja2

 

Comments

comments

Twój komentarz