girl-1955797_1920

Nie słuchaj tych, którzy mówią, że się nie da!

Ania jest posiadaczką dwóch najważniejszych narzędzi Fundraisera – dobrego i otwartego serca oraz ujmującego uśmiechu, który niemal w

Ania jest posiadaczką dwóch najważniejszych narzędzi Fundraisera – dobrego i otwartego serca oraz ujmującego uśmiechu, który niemal w ogóle nie znika z jej twarzy. Od tego roku pracuje razem z nami, z czego jesteśmy nie tylko ogromnie zadowoleni, ale i bardzo dumni. Jej zaangażowanie i optymizm są na wagę złota. Przeczytajcie o wyjątkowej korespondencji z pewną straszą panią i o tym, co najlepszego jest w pracy Fundraisera. 

Aniu, opowiedz nam, jak rozpoczęła się Twoja przygoda z fundraisingiem?

Pierwszą pracę jako fundraiser rozpoczęłam we franciszkańskiej Fundacji Brat Słońce. Ale do samego fundraisingu dotarłam znacznie wcześniej, pracując w jednej z dużych organizacji działającej na rzecz dzieci i młodzieży. Widząc różne trudności i wyzwania w swojej pracy, zaczęłam się zastanawiać, jak je rozwiązać, przecież musi być na to jakiś sposób. Przeszukając internet szlakiem wielu dziwnych haseł, trafiłam na fundraising. Poczułam, że to jest to. Przeczytałam chyba wszystko, co było wówczas dostępne w tej tematyce, zaczęłam analizować działania innych organizacji i inspirować się nimi w swojej codziennej pracy. Potem przyszedł czas na zmiany, że tak górnolotnie ujmę, życiowe, które spowodowały także zmiany zawodowe. Fundraisingową przygodę zaczęłam w bliskim mi franciszkańskim środowisku, a kontynuuję ją w GFA.

Z takim doświadczeniem na pewno możesz poszczycić się szczególnymi historiami w Twojej fundraiserskiej pracy, które wyjątkowo zapadły Ci w pamięć…

Jest kilka takich sytuacji. Jedna szczególnie mnie poruszyła. W czasie trwania kampanii na rzecz franciszkańskiej misji w Peru, w odpowiedzi na podziękowanie za przekazanie wsparcia w wysokości 800 zł, Pani ponownie wpłaciła niemałą sumę 400 zł. Z ogromną przyjemnością napisałam do Pani ponownie, jak wiele to znaczy dla misjonarzy i ludzi, którzy na nich czekają w andyjskich wioskach. Wówczas dostałam od Pani list, napisany drżącą ręką 93-latki. Z listu wyłaniał się obraz ciężko pracującej całe życie kobiety, której na starość zostało kilkaset złotych renty. Kobiety schorowanej, modlącej się gorąco za duszę jej bliskich zmarłych – męża oraz pierwszego dziecka, które zmarło mając rok, a także za syna, który był w śpiączce. Gdy to czytałam, miałam łzy w oczach. Pani miesiącami odkłada pieniądze, aby pomóc misjonarzom i teraz bardzo przeprasza, ale nie ma już więcej pieniędzy, więc nie może pomagać. A w kopercie i tak jeszcze 20 zł… Pisałyśmy do siebie wiele tygodni, za każdym razem Pani dołączała wdowi grosz.

Ania_portretNiesamowita historia. To właśnie takie chwile sprawiają, że chce się więcej działać, robić, tworzyć… A co według Ciebie jest najlepsze w byciu Fundraiserem?

Najlepsi są ludzie. To oni zmieniają świat. Wspaniale jest pisać do Darczyńcy „dziękuję!”. Uskrzydlająca jest radość tych, którym pomagamy. I uwielbiam to uczucie, kiedy nazwisko Darczyńcy jest mi już znane, bo wiem, że ten konkretny człowiek dołączył do nas na dłużej, stał się właściwie członkiem naszego zespołu.

A co w takim razie jest najtrudniejsze w tym, co robimy?

Zawsze wyzwaniem jest niezrozumienie sensu naszej pracy, zderzenie z nastawieniem, że to nie działa, że się nie da… Otóż, da się. Przecież działa, widać to na przykładzie działań wielu Fundraiserów, dla których kluczem do wszystkiego jest realcja z Darczyńcą, nie jego portfel.

Czy według Ciebie Fundraiser to zawód, o którym mogą marzyć młodzi ludzie?

Oczywiście! Jeśli ktoś lubi dynamiczną pracę, z przestrzenią na kreatywne pomysły, w kontakcie z ludźmi, a do tego ma poczucie misji zmiany świata, to to jest idealny zawód.

To czy w takim razie masz jakąś radę dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z fundraisingiem?

Czytać wszystko o fundraisingu, co tylko jest możliwe. Pytać, szkolić się i czerpać inspiracje, skąd tylko się da. I działać. I nie słuchać tych, którzy mówią, że się nie da.

Comments

comments

Twój komentarz