MOsiej_IMG_7776

Z własnego doświadczenia

Michał Osiej to nasz doświadczony fundraiser, który może sypać anegdotami ze swej pracy jak z rękawa. Przez kilka

Michał Osiej to nasz doświadczony fundraiser, który może sypać anegdotami ze swej pracy jak z rękawa. Przez kilka lat pracy w GFA pracował jako fundraiser Fundacji Dla Polonii, Fundacji Jaśka Meli „Poza Horyzonty”, Fundacji Dobroczynnosc.com, Fundacji Dobrych Mediów, oraz Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683. Obecnie zajmuje się projektem „Misja Gabriela”. Michał napisał również książkę – „Fundraising krok po kroku – jak zdobywać pieniądze na Twoje projekty?” To właśnie książka Michała jest powodem naszej rozmowy.

Michał, ile zajęło Ci napisanie tej książki?

Sama książka zajęła mi około miesiąca. Czułem się jakbym pisał pracę magisterską, ale z o wiele większym luzem. Zależało mi na tym, aby język tej książki był prosty i aby przyjemnie się ją czytało. Dlatego zawarłem kilkadziesiąt przykładów z mojej dotychczasowej pracy fundraisera oraz z pracy kolegów. Nie zabraknie w niej również słów motywacji i powiedzeń mądrych ludzi. Z recenzji tych, którzy już ją przeczytali wiem, że dała ona niezłego kopa, w pozytywnym tego słowa znaczeniu i że już zbiera bardzo dobre opinie. Zresztą kto przeczyta, sam oceni :)

Łatwo przelewa się swoje doświadczenia na papier?

Wiadomo są dni, w których brakuje weny. Natomiast dobrze wspominam ten czas. Przypomina to trochę opisywanie własnych przeżyć zawodowych, z tym, że należy dodać do tego sporo wiedzy specjalistycznej, tak aby książka wnosiła nowe rzeczy i potwierdzała sprawdzone metody. Najtrudniej było mi chyba tworzyć systemy wdrożeń poszczególnych narzędzi fundraisingowych. Wymagało to ode mnie umysłowej projekcji zdarzeń tego co powinno się zrobić chcąc wprowadzić nowe narzędzie do swojej strategii. Zależało mi na tym, aby książka zawierała właśnie taką instrukcję. Często po szkoleniach przeprowadzonych na żywo organizacje pozarządowe mają największy problem z wdrożeniem tego czego się nauczyły. Tak to w życiu bywa :)

Bardzo zaintrygował mnie fragment, w którym piszesz jak fundraiser musi radzić sobie ze swoimi porażkami. Jako fundraiser widziałeś wiele ludzkich zachowań wobec próśb do darowizny…

Tak. Do fundraisingu nie nadają się osoby słabe psychicznie, mało wytrwałe i niekonsekwentne. O kurcze, zabrzmiało prawie jak podczas rekrutacji do wojska. W tym kontekście przypomniały mi się słowa jakie niedawno wypowiedział Kuba Błaszczykowski po niestrzelonym karnym, po którym Polska odpadła w ćwierćfinale Mistrzostw Europy we Francji: „W moim życiu zbyt dużo razy leżałem na ziemi, żeby nie wiedzieć, że trzeba dalej walczyć„. Kto zna biografie Kuby, pamięta, że był on świadkiem tragicznych wydarzeń we własnej rodzinie. Mimo to potrafił dojść w swym życiu do wielkich rzeczy. Chciałbym, aby każdy fundraiser miał w swej pamięci te słowa. W naszej pracy spotykamy się o wiele częściej w odmowami lub milczeniem niż zgodą i akceptacją. Tak to już jest. Jak to ktoś kiedyś mądry powiedział: „porażki uczą więcej niż zwycięstwa”. Choć należy również powiedzieć o tym jak fajnym uczuciem jest radocha, po tym, gdy ktoś przelewa 5-cio cyfrowe kwoty na konto fundacji, dla której pracujemy.

A jakie były najpiękniejsze, najbardziej wzruszające i najciekawsze spotkania z Darczyńcami. Opowiesz o jednym?

Takich momentów było bardzo wiele. Jednak do dziś ze wielkim wzruszeniem wspominam człowieka, o którego śmierci dowiedziałem się niedawno. Był to emerytowany pułkownik Wojska Polskiego, który wspierał jedną z fundacji, dla której zbierałem pieniądze. Był to wielki patriota, człowiek wielkiego serca, ogromnej skromności, który żył powiedziałbym wręcz biednie, a który przekazywał regularnie fundacji 2000 zł.

Gdy odwiedziłem go po raz pierwszy miał jeszcze na tyle siły, aby usiąść ze mną przy stole i normalnie rozmawiać. Był to rodzaj tych ludzi, którzy oddali by całe serducho, aby inni mieli lepiej. Do dziś pamiętam jego słowa, które powiedział mi gdy widziałem się z nim po raz ostatni:

„Mi to, aby na leki i jedzenie starczyło. Resztę co mam to będę dawał. Nie potrzebuję więcej.”

Postawy tego człowieka nie zapomnę do końca życia.

Teraz krótkie pytanie: kiedy dostaniemy Twoją książkę?

Jeśli Wspieracze nie poskąpią grosza i pomyślnie zakończy się zbiórka crowdfundingowa na wydanie książki, to premiera planowana jest na wrzesień. Żeby nie stracić okazji do promocji akcji zrzutkowej to podam link, pod którym można wybrać sobie jedną z nagród, np. nowowydaną książkę: www.Fundraising24.pl

Akcja trwa do 8 sierpnia, więc każdy dzień jest ważny. Myślę, że początek jesieni sprzyja nowym inspiracjom i pomysłom do działań. Ta książka na pewno w tym pomoże.

Zatem czekamy z niecierpliwością. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Matlak

Comments

comments

Twój komentarz